| Wakacje nad jeziorem |
|
Od kilku dni przebywam nad jednym z mazurskich jezior. Należy zaznaczyć, że całkiem sporym. Położone jest tuż obok miasta Ryn. Jezioro w kształcie przypomina nerkę. Z tak zwanej dzikiej plaży do plaży głównej jest około cztery kilometry. Oczywiście wpław. Siedząc nad brzegiem zacząłem się rozglądać. Pomyślałem, że tak tu cicho i czysto. Zacząłem się zastanawiać, dlaczego tu nie pływają jachty motorowe? Zapytałem się o to kolegi zamieszkującego te okolice. Roześmiał się tylko. Stwierdził, że żadne łodzie tu pływać nie mogą. To strefa ciszy. Jak szukam łodzi to znajdę je na jeziorze obok. Tamto ma połączenie kanałami z innymi jeziorami. Mogą po nim pływać łodzie. A nawet charter łodzi się tam znajdzie. Co prawda wybór nieduży, ale jest? A jak ma prywatną lodź mogę ją wodować używając do tego specjalnego kanału. Pomyślałem, że to niezwykłe. Wszędzie wchodzi komercja i biznes. Dlaczego na tym jeziorze tego nie ma? Nie potrafię zrozumieć. Ale czuję się z tego powodu szczęśliwy. To jedyne jezioro, nad którym spokojnie można biwakować. Nie czuć zapachu paliwa, a przede wszystkim jest spokój. Nie hałasują żadne jachty motorowe. I to się ceni. Dlatego z pewnością wrócę na ta plażę za rok. Nie wyobrażam sobie innej. |